6 dzień

Dzień szósty zaczął się bardzo wcześnie bo już o 5.30 byliśmy w trasie. Łezka się nam w oku zakręciła na myśl o precelkach i paniach które z wielka pasją cały dzień jej wypiekają należy tutaj dodać że panie (średnia wieku 60) bardzo nas polubiły i w drugim dniu kupowaliśmy gorące precelki poza kolejką :) a kolejka długa była zawsze :)  jako specjalni klienci – ponoć to urok Grzesia tak działa no ale kto wie….. może Łukasza :). Dzisiejsza trasa ku naszemu zdziwieniu prowadziła prostymi odcinkami po 10 km gdzie można było w pełni otworzyć przepustnice następnie miasto maksymalnie 2 km i znów prosta ….. ;-) około godziny 13 po przejechaniu 500 km dotarliśmy do kanionu BICAZ gdzie cieszyliśmy się widokami 300 metrowych pionowych ścian otaczających drogę. Po przejechaniu kanionu nasza droga prowadziła przez piękne okolice gór – ( w stylu naszych Bieszczad) gdzie postanowiliśmy spędzić noc ;-) nasz gospodarz był tak miły i zabrał nas na wycieczkę po okolicy – oj było co oglądać – punktem kulminacyjnym wycieczki była Kuźnia. Marzenia spełnione, znaleźliśmy kuźnię z kowalem, co prawda nie było klienta w sensie konia, ale Pan kowal pokazał warsztat z kowadłem, paleniskiem, młotkami o dużym wyborze i oczywiście podkowy, ciekawostką jest że podkuwają tam  również woły i służy do tego specjalne stanowisko gdzie unieruchamia się głowę zwierza i unosi się go za pomocą pasów na grzechotce.

Dzisiejszy dystans – 590 km

Pogoda – słonecznie

Temperatura -  22 – 28st

Przerwa na śniadanie.

Przerwa na śniadanie.

Zdjęcie za czekolade, taka wymiana ;)

Zdjęcie za czekolade, taka wymiana ;)

Kanion Bizac

Kanion Bizac

633

622

611

69

68

67

66

 

U kowala dobra robota.

U kowala dobra robota.

Stanowisko podkuwania woła

Stanowisko podkuwania woła

65

62

Ale tu pięknie.

Ale tu pięknie.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.